Minister Spraw Zagranicznych Rządu RP Eustachy Sapieha wysyła do bolszewickiego ministra Gieorgija Cziczerina depeszę z propozycją natychmiastowego zawieszenia broni.

Film

Inauguracja portalu 1920 / Bitwa Warszawska dzień po dniu. W realizacji filmu udział wzięli członkowie grupy rekonstrukcyjnej
Towarzystwo Historyczne Rok 1920. Zdjęcia wykonano w Skansenie w
Kuligowie nad Bugiem
.

Mapa

Czerwona fala – natarcie bolszewików na Warszawę. Linia frontu w okresie od 22 lipca do 14 sierpnia.

Artykuł

Echa wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku w doniesieniach lokalnej prasy niemieckiej w Zielonej Górze

Celem artykułu jest przedstawienie wydarzeń związanych z wojną polsko-bolszewicką przez pryzmat wiadomości zamieszczanych w lokalnej prasie niemieckiej z lat 1919–1920. Przedmiot niniejszych badań ograniczony został do niespełna dwudziestotysięcznego, prowincjonalnego miasta powiatowego, jakim była w tym czasie Zielona Góra. Wydawane były tutaj dwie gazety, liberalna „Grünberger Wochenblatt” i konserwatywna „Niedeschlesisches Tageblatt” (po zmianie tytułu w 1919 roku wychodząca jako „Grünberger Tageblatt”). Dzięki nim można odtworzyć atmosferę tamtych lat oraz politykę informacyjną zielonogórskich Niemców wobec wojny polsko-bolszewickiej.

W 1919 roku prasa ta poświęcała niewiele miejsca informacjom dotyczącym relacji polsko-rosyjskich. Jeżeli sprawy polskie w ogóle były poruszane, to najczęściej w kontekście stosunków polsko-niemieckich związanych z powstaniem wielkopolskim i pierwszym powstaniem śląskim. Pojawiające się wiadomości były nacechowane dużą niechęcią i wrogością wobec Polski. Z wydarzeń na wschodzie prasa donosiła 4 stycznia 1919 roku o opuszczeniu Wilna przez niemieckich żołnierzy i o telegramie francuskiego generała Focha, w którym prosił, by nie przeszkadzać Polakom w wysyłaniu żołnierzy na Litwę w celu przeciwdziałania postępowi bolszewików [1]. W marcu 1919 roku na łamach „Niederschlesisches Tageblatt” ukazała się obszerna informacja o walkach oddziałów polskich z Ukraińcami w rejonie Lwowa i innych obszarach Galicji. Z kolei 22 maja 1919 roku w tej samej gazecie można było przeczytać krótki komunikat rządu sowieckiego informujący polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, że okupacja Wilna przez Polaków jest traktowana jako wypowiedzenie wojny [2]. Poza tym lokalna prasa w 1919 roku poświęcała niewiele miejsca wiadomościom z frontu wschodniego.

Pierwsza wzmianka w gazecie „Grünberger Tageblatt” o działaniach wojennych polsko-rosyjskich w 1920 roku ukazała się 1 maja tego roku pt. Polska w trakcie ofensywy [3]. Komentator tych wydarzeń konkludował następująco: „Wydaje się pewne, że Polacy wykorzystali moment dla nich sprzyjający, aby podjąć na dużą skalę atak na bolszewików, pomimo rozmów pokojowych z Sowiecką Rosją. Najprawdopodobniej postępują w tym względzie zgodnie z francuską akceptacją i z francuskim wsparciem”. Autor wskazywał również na aspekt wojskowy działań polskich polegający na uprzedzeniu i powstrzymaniu ewentualnej ofensywy bolszewickiej i wykorzystaniu sprzyjających okoliczności do przeprowadzenia ataku. Podkreślał też korzystną dla Polski sytuację polityczną i wojskową oraz skłonność Ukrainy, zagrożonej przez bolszewików, do współpracy z Polską pomimo sprzeczności interesów dotyczących Galicji Wschodniej. Jak komentował: „Polska i Ukraina widzą w Rosji sowieckiej takiego samego wroga ich niezawisłości, jak w carskiej Rosji”. Stąd też wynikało zgodne działanie Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury. Komentator zastrzegał, że biorąc pod uwagę skąpe pierwsze meldunki, nie można wnioskować przedwcześnie o sukcesie podjętych działań i trzeba czekać na ich potwierdzenie, pomimo zajęcia Łucka i Żytomierza.

W tym samym doniesieniu prasowym znajdowała się wiadomość z Łucka z 30 kwietnia 1920 roku zatytułowana Jedność z Ukrainą [4], która informowała o proklamacji wystosowanej w Łucku przez Piłsudskiego do ludności ukraińskiej, gdzie zapowiadał, że polska armia podjęła działania wobec obcego ciemiężcy i będzie dążyć do usunięcia go z obszaru Ukrainy. Polska armia miała pozostać na Ukrainie do czasu, gdy ukraiński prawomocny rząd przejmie władzę i sformuje ukraińskie oddziały zdolne do udaremnienia nowej inwazji sowieckiej. Piłsudski był przekonany, że Ukraińcy zmobilizują wszystkie siły, aby z polską pomocą obronić własną niezależność. Polska armia miała natomiast zagwarantować wszystkim Ukraińcom, bez względu na różnicę klas, pochodzenia i wyznania, życie i ochronę. Ukraińskie przedstawicielstwo w Warszawie wydało w tym samym czasie równobrzmiący apel Petlury. Polskie MSZ podało zaś do wiadomości, że polska armia działa na rzecz niepodległości Ukrainy i uznaje Petlurę za szefa Ukraińskiej Republiki Ludowej. 

Kolejna wzmianka w „Grünberger Tageblatt” z frontu wschodniego ukazała się dopiero po miesiącu, 2 czerwca 1920 roku, pod znamiennym tytułem Zagrożenie niemieckiego Wschodu [5]. Nie zawierała informacji o konflikcie polsko-bolszewickim. Tym razem niemiecki komentator skoncentrował się na obawie, że walki na wschodzie mogą zagrozić Prusom Wschodnim „pożogą, plądrowaniem i śmiercią”. Autor utyskiwał na narzucenie Niemcom redukcji Reichswery, co osłabiało ich możliwości obronne. Czynił również dywagacje na temat możliwości zaktywizowania oddziałów komunistycznych w Niemczech Środkowych do współpracy z bolszewikami, konkludując, że „Rosja Sowiecka jest przestrogą przed grożącym niebezpieczeństwem „przerażającej wyrazistości”. W tym samym numerze ukazał się krótki komunikat przytoczony za „Petit Journal” w Bazylei pt. Polskie wołanie o pomoc (Ein Notscherei Polens) informujący o tym, że władze polskie wystosowały do władz francuskich telegram przedstawiający powagę polskiego położenia i wyrażający oczekiwanie znacznej pomocy ze strony Francji. Z kolei w notatce Rosyjskie sprawozdanie z pola walki (Der russische Kampfbericht) opublikowanej 31 maja w Pradze informowano o walkach w rejonach Nowogródek, Wilno, nad Berezyną i na południe od Kijowa. Czytelnicy zostali też poinformowani o telegramie radiowym Gieorgija Cziczerina – komisarza ludowego spraw zagranicznych Rosji, który protestował wobec władz austriackich przeciwko dostawom materiału wojennego dla Polski, a wobec władz czeskich – przeciwko tranzytowi tego materiału przez Czechosłowację. Groził jednocześnie odwetem za te działania. 

Wracając do zagrożenia dla Niemiec w związku z sytuacją na wschodzie, 2 czerwca 1920 roku opublikowane zostały też informacje, za prasą monachijską, o działaniach władz niemieckich. W wydziale do spraw zagranicznych złożono wniosek posła Jehle (demokrata), aby rząd dostarczył wiarygodne raporty na temat rewolucji rosyjskiej i jej wpływu na życie gospodarcze narodu rosyjskiego. Na bieżąco informował o tym tajny radca dr von Müller z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który wyjaśnił, że służby dyplomatyczne Niemiec w Rosji jeszcze nie są urządzone, co utrudnia wiarygodną ocenę sytuacji w tym kraju. Wymieniał też główne bolączki rosyjskiej gospodarki. W kwestii konfliktu polsko-rosyjskiego Müller nie spodziewał się zagrożenia dla Niemiec. Mówił o wzmocnieniu oddziałów pogranicza w Prusach Wschodnich, a także o tym, że Rosjanie czują respekt przed niemiecką siłą militarną i sztuką wojenną. Dodawał ponadto, że według doniesień dyplomatycznych żadne zagrożenie ze strony rosyjskiej nie będzie miało miejsca. Problem ten był także podnoszony na posiedzeniach Zgromadzenia Narodowego, gdzie wskazano na grożące niebezpieczeństwo ataku na Niemcy, w trakcie którego władze rosyjskie mogą podburzyć do powstania centra w Niemczech Środkowych lub w Zagłębiu Ruhry. W odpowiedzi na te obawy wydano opinię, że rząd Rzeszy bynajmniej nie zignorował tego niebezpieczeństwa, lecz miał nadzieję, że w razie potrzeby poradzi sobie z rosyjskim atakiem. 

W kolejnych doniesieniach prasowych z 6 czerwca 1920 roku, tym razem pt. Polska w trudnej sytuacji [6], komentator konkludował, że Polska bez francuskiej pomocy będzie mogła opierać się atakom rosyjskim tylko do końca czerwca 1920 roku, że czeka ją pełna porażka, w następstwie której w przeciągu krótkiego czasu Armia Czerwona wkroczy do Warszawy. Dywagowano również na temat przerzutu do Polski z Francji 100 tysięcy żołnierzy – przez angielską flotę do Gdańska, a stamtąd na polski front.

W dniu 20 czerwca 1920 roku ukazał się na łamach „Grünberger Tageblatt” artykuł zatytułowany Klęska Polski [7], w którym autor opisywał cofanie się wojsk polskich na całej linii frontu pod naporem Armii Czerwonej. Zaznaczał jednak, że trzeba czekać na potwierdzenie wiadomości frontowych. Sugerował jednocześnie wewnętrzny rozkład polskiej armii: „Polskie oddziały buntują się i wzbraniają się przed udaniem się na front, gdyż brakuje im środków żywnościowych oraz amunicji. Polscy żołnierze dezerterują masowo. W całej Polsce robi się ferment, górnicy i robotnicy fabryczni strajkują. (…) Francuscy żołnierze armii Hallera odmawiają przejścia na front. W Częstochowie oni buntują się i źle traktują swoich polskich oficerów”. 

Dnia 29 czerwca 1920 roku do Zielonej Góry nadeszły kolejne meldunki o wielkiej ofensywie rosyjskiej, rozbiciu polskich wojsk oraz zdobyczach wojennych Rosjan w sprzęcie i uzbrojeniu. Na następny meldunek z polskiego frontu zielonogórzanie musieli czekać do 23 lipca 1920 roku. Tym razem komentator niepokoił się o los Prus Wschodnich w komunikacie zatytułowanym Bolszewickie zagrożenie dla wschodnich Niemiec [8]. Niemców martwił fakt zbliżenia się oddziałów radzieckich na odległość 80 km od granicy niemieckiej. Panowało wprawdzie przekonanie, że oddziały bolszewickie nie będą przekraczać wschodniopruskiej granicy, lecz na wszelki wypadek liczono się z niebezpieczeństwem w tym zakresie i wyrażano potrzebę przygotowania się do odparcia ewentualnego ataku. Jak konkludował dziennikarz: „Bolszewicka armia jest zawsze jeszcze silnym i posłusznym narzędziem w rękach Lenina i Trockiego, których celem jest bolszewizacja Europy”.

Uspokajająco na opinię niemiecką wpłynął artykuł pt. Rosja respektuje niemieckie granice [9]. Był to wywiad prasowy berlińskiego przedstawiciela sowieckiego, Wigdora Koppa, w którym stanowczo wykluczył on możliwość wkroczenia Rosjan na ziemie niemieckie. Jak stwierdził, nie dojdzie do tego z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Rosjanie chcą żyć z Niemcami w pokoju i utrzymywać z nimi dobre stosunki gospodarcze, a po drugie są oni świadomi, że wkroczenie do Prus Wschodnich może wywołać w Niemczech ostrą reakcję, co absolutnie nie leżało w ich zamiarze. Dodał ponadto, że Rosjanie zajęli całą Litwę głównie po to, aby uzyskać dogodne połączenie z Niemcami. 

W kolejnych doniesieniach z frontu wojny polsko-bolszewickiej z końca lipca 1920 roku pojawiały się informacje najpierw o tym, że Polska prosiła władze sowieckie o zawieszenie broni, następnie o ciężkich walkach o Wilno oraz zajęciu przez Rosjan Augustowa i Suwałk. Dnia 27 lipca ukazało się doniesienie o radiotelegramie z Moskwy wydanym przez Gieorgija Cziczerina i adresowanym do polskiego ministra spraw zagranicznych, Eustachego Sapiehy, o gotowości podjęcia rokowań o zawieszeniu broni.

Wiadomości te okazały się jednak niesprawdzone i 30 lipca prasa pisała o kontynuowaniu rosyjskiej ofensywy. Pojawił się też komunikat datowany na 28 lipca w Wiedniu i opublikowany 30 lipca w Zielonej Górze pt. Polska została poddana [10], informujący o tym, że bolszewicy „jako programowi pacyfiści” zgłosili propozycję zawieszenia broni z Polską, z zastrzeżeniem, że rokowania pokojowe podejmą, kiedy reszta pobitej polskiej armii zostanie odparta do polskiej etnograficznej granicy na linii Bugu i Sanu. Rosjanie będą tymczasem dążyć do zajęcia Wołynia i Wschodniej Galicji, co powinno się wydarzyć w ciągu dziesięciu dni, a do tego czasu zawieszenie broni jest niemożliwe. Dnia 31 lipca ukazała się notatka pt. Upadek polskiego frontu północnego o zdobyciu Osowca, Szczuczyna i Brześcia Litewskiego. 

W dniu 6 sierpnia pojawiła się informacja pt. Otoczenie Warszawy [11] z konferencji prasowej, na której polski szef sztabu przedstawił dane o sytuacji wojennej. Wyjaśnił, że na skutek działań na zwłokę w rokowaniach o zawieszenie broni walka musi toczyć się dalej. Decydująca bitwa zostanie rozegrana na Bugu, którego linia powinna zostać utrzymana wszystkimi siłami dzięki dużym rezerwom polskiego wojska. Tego samego dnia ukazała się w „Grünberger Tageblatt” informacja o utworzeniu komitetu rewolucyjnego w Polsce, który wydał apel wzywający do utworzenia republiki sowieckiej.

W dniu 7 sierpnia podane do wiadomości zostały dwie informacje: Warszawa przed upadkiem i Polska upokorzona [12]. Mówiły o perspektywie całkowitej kapitulacji Polski. Powoływano się przy tym na opinie przedstawicieli francuskiej i angielskiej misji wojskowej, że wobec nieprzyjęcia zawieszenia broni i przy niewystarczającym wsparciu oddziałów polskich przez aliantów Polska będzie musiała skapitulować w ciągu tygodnia. Przekazano też z Warszawy, że polski rząd zdecydował się na podjęcie rokowań pokojowych z władzami sowieckimi w Mińsku. W konkluzji znalazło się stwierdzenie, że rokowania te, o czym Polacy dobrze wiedzą, muszą zakończyć się dla nich zniewalającym pokojem. Pojawił się także komentarz z 10 sierpnia 1920 roku, że Rosjanie odrzucili polskie propozycje zawieszenia broni: „Bolszewicka główna armia w sile ponad 500 tysięcy żołnierzy maszeruje na twierdzę w Warszawie” [13]. W kolejnych doniesieniach z Polski informowano o mobilizacji Rosjan do ataku na Warszawę, a także o działaniach rosyjskiego wojska w korytarzu, co szczególnie interesowało niemieckiego czytelnika. 

W dniu 13 sierpnia w doniesieniu pt. Polska rozpaczliwa walka [14] pisano o dążeniach Rosjan do skoncentrowanego ataku na Warszawę, walkach pod Mławą, Pułtuskiem i Ciechanowem oraz o koncentracji rosyjskiego ataku wzdłuż linii kolejowej Siedlce-Warszawa, gdzie Rosjanie byli już około 40 km od stolicy. Dnia 12 sierpnia za „Morningpost” opublikowana została informacja o wszczęciu rokowań pokojowych i tworzeniu przez Rosjan faktów dokonanych w postaci republiki radzieckiej Wschodnia Polska w Brześciu, Kowlu i Pińsku. Jednak 13 sierpnia przekazano, powołując się na polityczne kręgi z Wiednia, że Polska zawieszenia broni z Rosją nie podpisze i że będzie prowadzić dalszy opór. Tego samego dnia czytelnicy zostali poinformowani o walkach polsko-rosyjskich bezpośrednio przy granicy Prus Wschodnich w okolicy Działdowa. W kolejnych dniach przytaczane były dokładne doniesienia z walk w tym rejonie i o ostatecznym zajęciu Działdowa przez Rosjan. Nie pojawił się natomiast żaden komunikat mówiący o tym, że Rosjanie opuścili Działdowo, traktując to miasto jako niemieckie. Jedyną świadczącą o tym wskazówką była kolejna wiadomość z pola walki nadana przez niemieckiego korespondenta właśnie z Działdowa 16 sierpnia 1920 roku. 

W dniu 17 sierpnia 1920 roku pojawiły się pierwsze doniesienia o efektach bitwy warszawskiej. Powołując się na gazetę francuską „Matin”, podano do wiadomości, że pierwszy etap wielkiej bitwy o Warszawę nie był udany. Ważna pozycja pod Radzyminem została czasowo utracona, ale w ciągu dnia przywrócono równowagę na tym odcinku frontu. Pozycja została odzyskana z wielkimi stratami dla Armii Czerwonej, a wojska polskie osiągnęły znaczący sukces na całej linii obrony. Los bitwy miał się rozstrzygnąć za mniej więcej cztery dni. Doniesienia francuskiej gazety opatrzone zostały jednak komentarzem wątpiącym w ich autentyczność: „Wiadomo, że francuskie relacje z wojny światowej są dobrze znane, aby ogólnie być wobec nich podejrzliwym” [15]. Na potwierdzenie tych wątpliwości przytaczane były informacje za „Daily Herald” o tym, że Armia Czerwona w sile 100 tysięcy żołnierzy stoi pod twierdzą warszawską i atakuje z różnych stron. W polskiej armii panuje głęboki pesymizm. Następnego dnia ukazały się informacje o ciężkich walkach pod Modlinem i Radzyminem: „Decydujące godziny polskiej stolicy zbliżają się” [16]. W dniu 19 sierpnia w kolejnej informacji z pola walki zatytułowanej Nieprzerwana rosyjska ofensywa opisywano walki pod Ostrołęką, Nasielskiem, Płońskiem i Radzyminem. Jednak tego samego dnia ukazały się następujące doniesienia Warszawski optymizm i Polepszenie sytuacji militarnej Polski [17].

Za „Nieuwe Rotterdamsche Courant” przedrukowany został meldunek z Warszawy o tym, że tamtejsze kręgi wojskowe cechuje zadziwiający optymizm. Było pewne, że rosyjska ofensywa może zostać przełamana w celu skutecznego kontrataku. Warszawa była nie do zdobycia. Miasto jest ufortyfikowane, a tysiące cywili pracuje przy fortyfikacjach obronnych. Korespondent holenderskiej gazety pisał również o polepszeniu sytuacji militarnej Polski. Na skutek uspokajających wiadomości z frontu w kręgach polskich zapanował większy optymizm. Odbicie Radzymina przedstawiane było jako wielkie zwycięstwo. Mowa była też o dużym zwycięstwie pod Modlinem, gdzie Rosjanie musieli się wycofać z ogromnymi stratami. Z kolei warszawski korespondent „Neuen Wiener Tageblatt” był pod wrażeniem wielkiego wysiłku polskiej kontrofensywy z 15 i 16 sierpnia: „Pierścień wokół Warszawy poluzował się” [18]. Polskie kontrnatarcie nastąpiło z dwóch stron. Południowe skrzydło toczyło boje pod dowództwem generała Władysława Sikorskiego. Po krwawych walkach zajęty został Ciechanów. Rosjanie rzucili 10 dywizję przeciwko Polakom, lecz nie zdołali zatrzymać ofensywy i musieli się wycofywać w panice.

Dnia 22 sierpnia w doniesieniu pt. Polskie sukcesy kontrnatarcia [19] podano informację z Warszawy, z datą 20 sierpnia, że lewe polskie skrzydło zajęło Pułtusk, a prawe – Siedlce oraz że zagrożenie Warszawy zostało ostatecznie usunięte. W ślad za doniesieniami z Berlina komentator niemiecki oceniał jednak, że sukcesy polskiego kontrnatarcia były „doraźnymi epizodami”, które niewiele zmienią w położeniu Polski. Z kolei 24 sierpnia za doniesieniami z Warszawy informowano, że Polacy będą dążyć do całkowitego wyparcia Rosjan z Polski, zanim podjęte zostaną rokowania pokojowe [20]. Wokół tych rokowań, toczonych w Mińsku, panowała jednak całkowita tajemnica. W kolejnych sierpniowych doniesieniach z Polski publikowane były krótkie informacje o postępach wojska polskiego w walce z bolszewikami. Pojawiały się też fantastyczne wieści o wielkich rosyjskich rezerwach wojskowych – według doniesień „Izwiesti” nawet 5 milionów rezerwistów. Pod koniec sierpnia wydano komunikat o zerwaniu rokowań pokojowych w Mińsku, a po kilku dniach o ich przeniesieniu do Rygi.

Na początku września 1920 roku „Grünberger Tageblatt” informował czytelników o postępie wojsk polskich na froncie wschodnim, przygotowaniach do rosyjskiej ofensywy na Litwie, a także o telegramie Gieorgija Cziczerina dotyczącym wysłania delegacji pokojowej z Adolpha Joffe na czele na rokowania do Rygi. Komentowane były polskie sukcesy na froncie północnym – ofensywa przeciwko Rosjanom i Litwinom. Dnia 6 października opublikowano meldunek pt. Załamanie Armii Czerwonej [21] o rozproszeniu wojsk rosyjskich na froncie północnym, pod Wilnem. Od Grodna Polacy posuwali się w tym czasie w szybkim tempie na Wilno i Mińsk.

Dnia 7 października 1920 roku ukazał się komunikat o efektach polsko-rosyjskich rokowań pokojowych w Rydze, przedrukowany w Zielonej Górze 9 października [22]. Podpisanie porozumienia o zawieszeniu broni między Rosją sowiecką a Polską miało miejsce 5 października i obejmowało następujące warunki pokojowe: nowa granica pomiędzy Polską a Rosją przebiegać będzie na wschód od linii kolejowej Równe-Sarny-Łuniniec do Dieny na granicy litewskiej; niepodległość Białorusinów i Ukraińców będzie zasadniczo uznana; Polska jest wolna od wszystkich długów wobec Rosji; Rosja zobowiązuje się do zrekompensowania szkód wyrządzonych polskim cywilom. Dnia 12 października ukazał się z kolei komunikat o zajęciu Wilna przez oddziały polskie pod dowództwem generała Lucjana Żeligowskiego.

W dniu 16 października 1920 roku na łamach „Grünberger Tageblatt” przytoczony został komentarz do warunków podpisanego polsko-rosyjskiego tymczasowego pokoju [23]. Trudno określić, na ile była to opinia redaktora z Zielonej Góry, a na ile odzwierciedlała poglądy niemieckich konserwatystów. Brzmiała następująco: „Ten pokój, w którym Rosja radziecka musiała poczynić najbardziej palące ustępstwa jest zarówno dowodem niemocy polskiej dominacji, jak i trudności obecnych władców rosyjskich. W Moskwie najtrudniej jest przyjąć do wiadomości, że Rosja, która pierwotnie stawiała w Mińsku warunek niezakłóconego połączenia transportowego do Niemiec, nie ma nawet granicy z Litwą. W rezultacie ten peryferyjny kraj, który oprócz bardzo wątpliwego dostępu do Kłajpedy, jest również odcięty od morza, jest całkowicie zależny od Polski i Estonii, z którą Polska oczywiście stara się utrzymywać dobre stosunki. O tym jak bardzo Polska chce stłumić Litwę, świadczy niespodziewane zajęcie Wilna z jego głównie litewską i żydowską ludnością. Co istotne, krok ten miał miejsce natychmiast po podpisaniu polsko-litewskiego traktatu pokojowego. Pokój w Rydze jest takim samym dyktatem jak pokój wersalski, gdyż nie uwzględnia ani interesów Rosji, ani krajów ościennych, a przede wszystkim, zgodnie z żądaniami francuskich imperialistów, prowadzi do otoczenia Niemiec szerokim murem i całkowitego odcięcia ich od Rosji”.

Lokalna prasa niemiecka poświęcała stosunkowo dużo miejsca wojnie polsko-bolszewickiej. Informacje prasowe nasilały się w miarę zbliżania się Armii Czerwonej do Warszawy, a w sierpniu 1920 roku komunikaty frontowe pojawiały się niemal codziennie. Gazeta „Grünberger Tageblatt” starała się początkowo zachować dystans wobec przebiegu walk, nie unikając jednak podejścia emocjonalnego, zwłaszcza odnośnie do potencjalnego przeniesienia walk na grunt niemiecki w Prusach Wschodnich czy też operowania oddziałów radzieckich na byłych obszarach niemieckich włączonych do Polski (korytarz). W sierpniu 1920 roku gazeta gotowa była obwieścić upadek Polski, przyjmując sukcesy polskie za epizod, który nie wpłynie na ostateczny rezultat wojny. Stąd też z pewną ostrożnością przedstawiane były późniejsze polskie sukcesy w odpieraniu bolszewików. Z nieskrywaną niechęcią przyjęto w Zielonej Górze postanowienia tymczasowego pokoju polsko-rosyjskiego z Rygi w październiku 1920 roku. W ocenie niemieckiej Polska zyskiwała zbyt dużo, nie tylko znacznie powiększając obszar państwa, lecz również izolując Niemcy od Rosji Radzieckiej.

dr hab. Zbigniew Bujkiewicz

Historyk i archiwista, profesor Łużyckiej Szkoły Wyższej w Żarach  oraz wieloletni pracownik Archiwum Państwowego w Zielonej Górze. Zajmuje się głównie historią regionalną pogranicza Polski i Niemiec XIX i XX wieku.



[1]„Niederschlesisches Tageblatt” 7 I 1919, nr 5.
[2]„Grünberger Tageblatt” 22 V 1919, nr 118. Kriegszustand zwischen Sowiet Rusland und Polen.
[3]„Grünberger Tageblatt” 1 V 1920, nr 98. Polen auf dem Vormarsch.
[4]Tamże, Einigkeit mit der Ukraine.
[5]„Grünberger Tageblatt” 2 VI 1920, nr 122. Bedrohung des deutschen Ostens.
[6]„Grünberger Tageblatt” 6 VI 1920, nr 126. Polen in Not.
[7]„Grünberger Tageblatt” 20 VI 1920, nr 138. Die Niederlage der Polen.
[8]„Grünberger Tageblatt” 23 VII 1920, nr 166. Bolschewistische Bedrohung Ostdeutschlands.
[9]„Grünberger Tageblatt” 24 VII 1920, nr 167. Rusland respektiert die deutschen Grenzen.
[10]„Grünberger Tageblatt” 30 VII 1920, nr 172. Polen wird hingehalten.
[11]„Grünberger Tageblatt” 6 VIII 1920, nr 178. Die Einkreisung Warschaus.
[12]„Grünberger Tageblatt” 7 VIII 1920, nr 179. Warschau vor dem Fall. Polen kriecht zu Kreuze!
[13]„Grünberger Tageblatt” 10 VIII 1920, nr 181.Beschietzung der Nordforts von Warschau.
[14]„Grünberger Tageblatt” 13 VIII 1920, nr 184. Der polnische Werzweiflungskampf.
[15]„Grünberger Tageblatt” 17 VIII 1920, nr 187. Die Schlacht um Warschau.
[16]„Grünberger Tageblatt” 18 VIII 1920, nr 188. Gegen Graudenz, Thorn und Warschau.
[17]„Grünberger Tageblatt” 19 VIII 1920, nr 189. Ununterbrochener russischer Vormarsch. Warschauer Optimismus. Verbesserung der militarischen Lage Polens?
[18]Tamże, Der Ring um Warschau löst sich.
[19]„Grünberger Tageblatt” 22 VIII 1920, nr 192. Der erfolgreiche polnische Gegenstoβ.
[20]„Grünberger Tageblatt” 24 VIII 1920, nr 193. Die Polen werden wieder übermütig.
[21]„Grünberger Tageblatt” 6 X 1920, nr 230. Zusammenbruch der Roten Armee.
[22]„Grünberger Tageblatt” 9 X 1920, nr 233. Die russisch-polnischen Friedensverhandlungen.
[23]„Grünberger Tageblatt” 16 X 1920, nr 239. Der Vorfrieden von Riga.

 

Galeria

Ulotka
propagandowa zatytułowana „Żołnierze! Towarzysze Broni!” skierowana osób nie będących w wojsku z wezwaniem wstępowania do Armii Ochotniczej
2/1401/296/I/57
1 Pułku Piechoty Legionów
w czasie odpoczynku podczas odwrotu spod Demidówki w 1920 roku
CAW WBH K-25-522

Obchody

Fotorelacje. Wojna 1920

Muzeum Narodowe w Warszawie
14 sierpnia – 15 listopada 2020

Muzeum Narodowe w Warszawie od 14 sierpnia zaprasza na wystawę Fotorelacje. Wojna 1920. Wystawa jest próbą przywrócenia fotograficznego obrazu wojny 1919–1921 historii i historii fotografii.
W żadnym innym medium, oprócz grafiki użytkowej, obrazy wojny polsko-bolszewickiej (1919–1921) nie wybrzmiały równie mocno. Wśród fotograficznych relacji z działań wojennych znajdziemy zdjęcia propagandowe, wykonywane z założeniem i zamiarem publikacji w prasie, i prywatne, przeznaczone do oglądania w gronie rodziny i przyjaciół. Istotnym elementem scenariusza wystawy są fragmenty filmów z lat 20. XX wieku, w tym długometrażowy dokument Polonia Restituta (1928).

Żołnierka na posterunku, 1920
Warszawska Agencja Fotograficzna

Kuratorka: Karolina Puchała-Rojek
Współpraca: Ewa Skolimowska
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017–2022